Praktyki zagraniczne - „Europa szansą mojego rozwoju”

W miniony wekeend kolejna grupa naszych uczniów wyjechała na miesięczne praktyki zawodowe na Maltę i do Włoch. Praktyki realizowane są w ramach projektu pod nazwą "Europa szansą mojego rozwoju", współfinansowanego ze środków programu POWER.
We Włoszech przebywa grupa 10 uczniów - technika logistyka i technika ekonomisty, pod opieką pani Katarzyny Pilc - Vinci i pani Magdaleny Marciniak.
Na Maltę wyjechała grupa 15 uczniów - technika hotelarstwa, żywienia i usług gastronomicznych oraz technika handlowca. Opiekunami grupy są: pani Karolina Smus i pani Lidia Tomaszewska. Celem projektu jest podniesienie kompetencji zawodowych i językowych, współpraca w międzynarodowej grupie, poznanie innych kultur i tradycji.



16.
Była piękna, słoneczna pogoda, kiedy wybraliśmy się na wycieczkę promem do Valletty. Udaliśmy się pod otwarty teatr, by tam dowiedzieć się o zasadach gry miejskiej, w której mieliśmy wziąć udział. Naszym zadaniem było znalezienie 15 zabytków i udokumentowanie tego. Wszyscy wracając w czas dzieciństwa, kiedy to graliśmy w podchody, szukaliśmy zawzięcie budynków. Dodatkowa atrakcja jaką była przejażdżka tzw. "ciuchcią" po wyspie jeszcze raz pomogła nam przypomnieć jakże błogie czasy przedszkolne. Po zjedzonym posiłku w restauracji Te Amore, czasie wolnym, w którym kupiliśmy pamiątki, zmęczeni udaliśmy się do naszego tymczasowego, maltańskiego miejsca zamieszkania.


Maltańczycy


15.
W hotelu Waterfront pracuje aż siedmiu naszych praktykantów: Iza, Martyna, Natalia, Wiola, Ola, Patrycja i Kuba. Pracują w różnych miejscach w hotelu: w barze w lobby oraz w restauracji.
W barze uczniowie przygotowują nakrycia i podają gościom kawę i inne napoje oraz desery.
W kuchni dziewczęta nakrywają i sprzątają stoliki, uzupełniają brakującą zastawę, polerują sztućce.
Przełożeni i współpracownicy pozytywnie wypowiadają się o pracy naszych uczniów. Czasami trudnością bywa komunikacja językowa ale trudności są, żeby je pokonywać.


L.Tomaszewska


14.
W bieżącym tygodniu odwiedziłam Julię Wawrzyniak w jej miejscu pracy Palazzo Violetta.
Jest to uroczy , stylowy hotel. Personel liczy kilka osób więc panuje tam przyjazna, prawie rodzinna atmosfera. Julia ma też okazję komunikować się różnymi odmianami języka angielskiego, gdyż w hotelu pracuje Senegalczyk, inna praktykantka pochodzi z Włoch. Julia pracuje przy obsłudze śniadań, przygotowuje potrawy, nakrywa i sprząta stoliki i kuchnię po zakończeniu śniadań.
Przełożeni są z pracy Juli bardzo zadowoleni, kucharz bardzo chwali jej pracowitość , a menadżerka hotelu Joanna chciałaby dać Julii pracę na stałe. Stwierdziła, że to najlepsza praktykantka jaką do tej pory mieli w tym hotelu.


L.Tomaszewska


13.
Czas biegnie nieubłaganie… Właśnie minął kolejny, drugi już tydzień pobytu młodzieży na Malcie. Czas niełatwy, pełen zmagań z własnymi słabościami, nowymi wyzwaniami zawodowymi i towarzyskimi, pogodą „w kratkę”, inną od polskiej mentalnością i tak niezrozumiałym dla nas Polaków „zrelaksowanym” stylem pracy. Czas zderzenia z obcą kulturą ze wszystkimi miłymi i niezbyt przyjemnymi jej aspektami, ale z pewnością nie czas stracony! Refleksje na pewno pojawią się później! Żegnam się z tym wyjątkowym miejscem, zostawiając „swoją” drużynę pod opieką pani prof. Lidii Tomaszewskiej. Jeszcze tylko wieczorny spacer po stolicy, by zabrać ze sobą jak najwięcej wrażeń!


Karolina Smus


12.
Skończyliśmy pierwszy tydzień stażu w EKSKLUZYWNYM (jak ciągle przypomina nam nasza Szefowa) sklepie Marks &Spencer.
Pracujemy z bardzo pozytywnymi osobami z różnych krajów, które często się uśmiechają i zawsze chętnie nam pomagają, jeśli czegoś nie rozumiemy lub nie umiemy - nauczyliśmy się już między innymi, jak zabezpieczać towary przed kradzieżą! Do naszych codziennych obowiązków należy dbanie o odpowiednie ułożenie towarów, obsługa klientów, metkowanie ubrań oraz uzupełnianie brakujących towarów na sali sprzedażowej.


Gabrysia Nowakowska, Filip Janiak i Krystian Wielgus


11.
*Zakończyliśmy pierwszy tydzień stażu przy obsłudze śniadania angielskiego w restauracji Hotelu Waterfront. Naszym obowiązkowym strojem jest biała koszula, czarne spodnie i buty oraz otrzymany od szefa fajny uniform. Pani o imieniu Jo nauczyła nas, jak powinnyśmy nakrywać stoliki do śniadania, lunchu i kolacji. Wszyscy pracownicy są bardzo mili i cały czas uśmiechają się i mówią hallo. Do naszych obowiązków należy polerowanie talerzy, szklanek, sztućców oraz uzupełnianie brakujących naczyń na sali oraz zbieranie brudnych nakryć i szykowanie nowych.


Wioletta Wierucka


10.
*Mój pierwszy tydzień pracy na Malcie minął bardzo szybko. Pracę zaczynałam o godzinie 6 rano w hotelu ,,Palazzo Violetta" w restauracji, przy obsłudze śniadań . Moim zadaniem była obsługa gości na sali oraz pomoc kucharzowi, który jest bardzo miły, radosny i ma wielkie poczucie humoru. Poznałam wiele wesołych i życzliwych osób.


Julia Wawrzyniak


9.
W niedzielę wybraliśmy się małą grupą do Valetty, stolicy Malty. Ruszyliśmy z przystanku autobusami Tallinja, które trzeba zatrzymywać machaniem ręki Wysiedliśmy na przystanku niedaleko pięknej fontanny Trytona. Spacerowaliśmy po mieście zmierzając do ogrodów Barakka, z których roztacza się fantastyczny widok na umocnienia dwóch sąsiadujących z Valettą miast i w których spotkaliśmy bardzo przyjacielskiego i sympatycznego Maltańczyka - Johnnego, który podzielił się z nami swoimi doświadczeniami z Polski, pytając o nasze wrażenia z Malty. Wycieczkę zakończyliśmy pod fontanną, oglądając ulicznego tancerza i jedząc amerykańskie lody. Valetta okazała się być pięknym miastem, oferującym niezwykłe widoki i nowe, ciekawe wrażenia. Już nie możemy się doczekać kiedy zobaczymy to miasto nocą!


Krystian Wielgus


8.
W ostatnią sobotę popłynęliśmy promem na sąsiednią wyspę Gozo. Tym razem pogoda nam dopisała i było naprawdę ciepło. Zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc , m.in. twierdzę w stolicy wyspy, Victorii. Zobaczyliśmy również jej najpiękniejsza plażę, znaną jako Ramla Bay. Byliśmy też zobaczyć największą przyrodniczą atrakcję Gozo – kamienny łuk tzw. "lazurowe okno", lecz niestety zawaliło sie ono 2 lata temu… Atmosfera tego dnia była naprawdę miła. Wszyscy wróciliśmy zadowoleni do hotelu.

Mateusz Szymorek


7.
Wtorek, 19 marca, Dzień św. Józefa, święto państwowe i… dzień wolny od pracy! Ale i znakomita okazja, by poznać bogactwo kulturowe i krajobrazowe wyspy! Rano wsiedliśmy do czerwonego dwupokładowego autobusu i z włosem rozwianym maltańskim wiatrem objechaliśmy sporą jej część, robiąc sobie dłuższy przystanek w dawnej stolicy wyspy – Mdinie i na jej przedmieściach znanych jako Rabat. Miasto Ciszy, tak inaczej nazywa się Mdinę, bo obowiązuje w niej prawie całkowity zakaz ruchu kołowego, to niezwykłe, liczące zaledwie 300 mieszkańców miejsce, które zachwyca swoją średniowieczną architekturą, wąziutkimi uliczkami i ujmuje niespotykanym spokojem. Rabat z kolei tętnił życiem! Trafiliśmy w sam środek obchodów Dnia św. Józefa i niemal płynęliśmy z tłumem zmierzającym główną, pięknie z tej okazji udekorowaną, ulicą miasta, zatrzymując się przy straganach z tradycyjnymi maltańskimi słodyczami.


6.
Poniedziałek zakończył się w restauracji Paparazzi , gdzie wraz z innymi grupami polskimi zjedliśmy powitalną kolację mogąc wybierać z karty dania kuchni śródziemnomorskiej, ale nie tylko… Humory dopisywały!


5.
**Pierwszego dnia pracy zajmowałam się polerowaniem sztućców i zastawy stołowej oraz składaniem serwetek. Poznałam niesamowicie energiczny i sympatyczny personel hotelu, na który składało się wielu pracowników różnych narodowości, np. Włochów, Anglików czy nawet Nepalczyków. Mój cały dzień był wypełniony pracą i obfitował w nowe wrażenia. Mam nadzieję, że kolejne dni będą podobne i pozytywnie mnie zaskoczą.
Izabela, technik żywienia i usług gastronomicznych


4.
**Ja, Gabrysia i Filip dziś odwiedziliśmy swoje miejsce pracy - kilkupiętrowy sklep marki Marks&Spencer i dołączyliśmy do porannego spotkania personelu sklepu. Poznaliśmy swoją szefową, która wydała nam się sympatyczna. Powiedziała nam kiedy pracujemy oraz jak mamy być ubrani. Mamy nadzieję, że będzie dobrze!
Krystian, technik handlowiec


3.
**Pierwsze koty za płoty i pierwszy dzień w pracy za mną! Przeżyłam go jako jedna z pierwszych. Na początku trochę stresu, a potem już z górki. Przemiłe Panie na recepcji, które wszystko wytłumaczyły, ale z którymi również można poplotkować! Do moich obowiązków pierwszego dnia należała opieka nad jednym z ważnych kluczy, a mianowicie nad kluczem do pokoju z walizkami gości.
Moim zadaniem było zaprowadzić tam gości, wskazać gdzie mogą zostawić swój bagaż na kilka godzin, jak również później ich po niego zaprowadzić. Udało mi się pomóc polskiej parze w wypełnianiu formularza rezerwacji, przygotowywałam karty pobytu, zostałam także wysłana na pocztę!
Marcelina, technik hotelarstwa


2.
Poniedziałek rano oznaczał dla nas spotkania z pracodawcami!
Elegancko ubrani ruszyliśmy do pracy w hotelach Waterfront, Sliema, Palazzo Violetta, Bayview i Blubay Apartments oraz w sklepie Marks & Spencer i mamy nadzieję, że zrobiliśmy na NICH dobre wrażenie!


1.
Malta… kolejny raz uczniowie naszej szkoły mają okazję tu gościć, tym razem jednak droga okazała się dłuższa niż przedtem, bo… dotarliśmy tu przez Berlin! Kiedy w , po całodziennej podróży, wylądowaliśmy na wyspie, przywitały nas już tylko latarnie pogrążonych w ciemności miast. Za to następnego poranka!!!! Chociaż chcieliśmy dać sobie trochę czasu by zregenerować siły nadszarpnięte zbyt krótkim snem poprzedniej nocy, to z emocji obudziliśmy wcześniej i oto, co okolica miała nam do zaoferowania!

13.
Ostatni dzień w pięknej, średniowiecznej Bolonii upłynął nam na spokojnym spacerze po urokliwych ulicach, przepełniony wspomnieniami mijających czterech tygodni. Pogoda nam nie dopisała, a zachmurzone niebo posyłało nam co chwilę niewielką ilość deszczu. Jakby chciało powiedzieć, że też będzie za nami tęsknić. Niesprzyjającą aurę na dłuższą chwilę zagłuszyła wspaniała, coroczna wystawa kwiatów, która odbywa się w połowie kwietnia na starych brukowanych ulicach. Długo byliśmy pod urokiem licznych odmian i kolorów niespotykanych wcześniej kwiatów.
Po zjedzeniu ostatniej włoskiej pizzy i przepysznych lodów udaliśmy się na lotnisko.


Magdalena Marciniak


12.
W trzecim tygodniu praktyk odwiedziłam, wraz z pracownikami naszego włoskiego partnera, dwie firmy, w których pracowali nasi uczniowie. Byłam na obrzeżach Bolonii w hipermarkecie Conad Superstore, w którym pracowała Julia Bartczak i Daniel Jaksik. Spotkałam się z panią Dyrektor ds. pracowniczych oraz opiekunem praktykantów. Podczas rozmowy mogłam usłyszeć wiele pochwał i ciepłych słów na temat naszych uczniów, ich pracy i zaangażowaniu. Niezwykle miłe było stwierdzenie opiekuna, która powiedział, że wiele by dał by włoscy uczniowie byli tak dobrzy jak nasi. Wielkość sklepu i różnorodność asortymentu niewątpliwie podniosła znacznie umiejętności naszych uczniów.


Druga firma znajdowała się z drugiej strony miasta. Była to firma A.I.C.S. zajmująca się organizacją różnego rodzaju akcji społecznych, zrzeszająca osoby, które angażują się w niesienie pomocy innym i prowadzą aktywny tryb życia.
Pracowały w niej trzy ekonomistki – Patrycja Krawczyńska, Agnieszka Mucha i Aleksandra Reda. Dziewczyny zajmowały się pracami biurowymi, porządkowaniem i archiwizowaniem dokumentów księgowych, wprowadzaniem danych do systemu itp. Moja rozmowa z pracodawcami była nie mniej miła niż w poprzedniej firmie. Nasze uczennice pozostawiły po sobie pozytywne wrażenie osób pracowitych, życzliwych i otwartych.

Każda wizyta w firmie, w której nasza młodzież odbywała praktyki była niezwykle sympatyczna i budująca. Podczas codziennych rozmów młodzież podkreślała jak ważna była dla nich życzliwość ze strony współpracowników, przyjazna atmosfera i chęć niesienia pomocy. A potwierdzeniem obopólnej sympatii i dobrej współpracy były celujące oceny w dzienniczkach praktyk.

Magdalena Marciniak


11.
Ferrara to około 130 000 uniwersyteckie miasteczko położone nad rzeką Pad, Ferrara swój rozkwit oraz architekturę zawdzięcza rodowi d’Este, pod którego władaniem była od 1240 roku. Najznakomitszym przykładem jest położony w centrum Zamek d`Este (Castello Estense), zwany również zamkiem św. Michała, będący symbolem miasta. Zamek przypomina bajkową budowlę z wieżami, mostami zwodzonymi, pięknym dziedzińcem oraz dużą fosą. To jedna z niewielu fos na świecie, po której można pływać łódką, a dodatkowo obserwować przepływające słodkowodne ryby.
Ciekawa jest historia powstania tej monumentalnej fortecy. Wybudowana w 1385 roku w pierwszym okresie miała bronić rodu d`Este nie przed nieprzyjaciółmi, ale przed poddanymi. Dopiero w późniejszych latach, gdy strach przed poddanymi zmalał, złagodzono jej surowy wygląd, dodając wieże oraz taras.
Kilkadziesiąt metrów od zamku znajduje się Palazzo Municipale, którego budowę rozpoczęto w 1245 roku. Była to pierwsza rezydencja książąt d`Este, w przeszłości połączona z zamkiem, aby jej mieszkańcy mogli się przemieszczać bez wychodzenia na zewnątrz. W późniejszych wiekach budynek był wielokrotnie przebudowywany oraz restaurowany. Obecnie mieści się w nim ratusz.

Główne wejście do gmachu znajduje się od strony wewnętrznego placu – Piazza Municipale. Są to majestatyczne schody prowadzące na piętro budynku. Można w nim podziwiać dwie duże sale z sufitami i dekoracjami z XVI wieku.
Wybudowana w 1135 roku katedra pod wezwaniem św. Jerzego to największy kościół Ferrary, określany często architektonicznym obrazem historii miasta. Bogato zdobiona fasada (obecnie w renowacji) to połączenie romantyzmu na dole z gotykiem u góry. Boczną stronę zdobią dwie loggie z rzeźbionymi kolumnami i malutkimi sklepikami, w których handel trwa od średniowiecza. Uzupełnieniem katedry jest imponująca, ale niedokończona renesansowa dzwonnica z różowo-białego marmuru.

Wnętrze katedry jest trzynawowe i prezentuje klasycyzm oraz barok, z bogatą dekoracją malarską oraz rzeźbiarską. Uzupełnieniem wizyty w katedrze może być zwiedzenie pobliskiego muzeum katedralnego.
Zabytkowa Ferrara podzielona jest jakby na dwie części, średniowieczną i renesansową. Wydaje się, że są to dwa miasta zamknięte w obrębie jednego muru. Idąc brukowaną Via delle Volte, przeniesiesz się do średniowiecza, z jego zabudowaniami, zaułkami i klimatem. Plątanina uliczek, kamienne budowle, nadziemne przejścia tworzą scenografię jakby z filmu, którego akcja rozgrywa się w tamtym okresie. Brakuje tylko aktorów, kupców, rzezimieszków, czy pań lekkich obyczajów oraz śmieci i brudu.
Gdy w XV wieku miasto nie mogło pomieścić więcej mieszkańców, książę Ercole I podjął decyzję o jego rozbudowie. Po raz pierwszy przeprowadzono to według przepisów planistycznych, w efekcie czego Ferrara uważana jest za pierwsze nowoczesne miasto w Europie. Ulice zaplanowano w taki sposób, aby były przedłużeniem i uzupełnieniem starych. W wyniku prac miasto powiększyło się o połowę, a dzielnicę średniowieczną od renesansowej rozdziela Viale Cavour, będąca główną promenadą Ferrary.
Najpiękniejszą ulicą dzielnicy renesansowej jest Corso Ercole I d’Este, której centrum stanowi Pałac Diamentowy (Palazzo dei Diamanti). Nazwa pochodzi od 8500 bloków marmuru w kształcie diamentu, zdobiących ściany. Wybudowany w latach 1493-1503 w stylu włoskiego renesansu pałac, jest jednym z najbardziej znanych budynków renesansowych na świecie. Wewnątrz znajduje się dziedziniec z krużgankami i marmurową studnią. Pierwsze piętro zajmuje galeria malarstwa narodowego, organizowane są tu też liczne wystawy.

Będąc przy Pałacu Diamentowym, warto przejść na drugą stronę ulicy, gdzie znajduje się Palazzo Prosperi-Sacrati. Zaprojektowany i zbudowany w latach 1493-1498 w stylu renesansowym, wyróżnia się pięknym wystającym marmurowym portalem i balkonem podtrzymywanym przez aniołki.
Ferrara to nie tylko piękne budowle ale i parki, w których można odpocząć po trudach zwiedzania. Opodal Pałacu Diamentowego znajduje się zbudowany w 1780 roku Park Massari, pełen rzeźb, roślin i krzewów. Podobnie jak Park Pereschi stanowi świetne miejsce na spokojny spacer i chwilę odpoczynku przed dalszym zwiedzaniem.
Czyżby to była prawda, że Ferrara to najbardziej magiczne miasto we Włoszech?

Magdalena Marciniak


10.
W pierwszą niedzielę kwietnia wybraliśmy się do jednego z ważniejszych muzeów w Bolonii – muzeum średniowiecza (Museo Medivale). Siedziba muzeum znajduje się w centrum, w jednym z wielu gotyckich pałaców tego miasta. Można zobaczyć między innymi: średniowieczną broń, instrumenty muzyczne, grobowce, znanych średniowiecznych uczonych, kamienne posągi oraz przedmioty codziennego użytku wykonane z brązu i kości.

Następnie udaliśmy się do Bazyliki św. Petroniusza. To największy i najważniejszy kościół w Bolonii. Mimo, że nie została ukończona jest siódmym co do wielkości kościołem w Europie, a czwartym we Włoszech. Jej długość wynosi 132 metry, szerokość 66 metrów, a wysokość 47 metrów. Budowa Bazyliki rozpoczęła się w roku 1390. Prace przerwano w roku 1479 wobec sprzeciwu ówczesnego papieża Piusa IV, który nie chciał, by rozmiary świątyni przekroczyły rozmiary rzymskiej Bazyliki św. Piotra. Fasada kościoła była kilkukrotnie przebudowywana i zamierzano dokończyć budowę, co jednak nigdy się nie udało. Do 1929 roku bazylika była własnością miasta. Odbywały się tu różnego rodzaju uroczystości o charakterze świeckim. Poświęcono ją dopiero w roku 1954 i oddano ręce diecezji. Na największą uwagę zasługują niewątpliwie płaskorzeźby, znajdujące się na głównym portalu wejściowym oraz freski „Piekło i raj”, „Koronacja Matki Bożej” i „Podróż Trzech Króli”. Zaraz przy wejściu po prawej stronie na posadzce możemy zobaczyć najdłuższą na świecie (liczącą 67 metrów) wskazówkę zegara słonecznego, będącą w bazylice od siedemnastego wieku. Nie sposób również nie wspomnieć o przepięknej kaplicy muzycznej i najstarszych funkcjonujących organach świata, pochodzących z roku 1470.
W 2005 roku udaremniono w Bazylice próbę zamachu terrorystycznego islamskich fundamentalistów.


Niedzielny spacer zakończyliśmy wejściem na 498 schodów jednej z dwóch wież (Due Torri), które niewątpliwie są symbolem Bolonii, zwanej już w średniowieczu miastem wież. Było ich wtedy ok. 180. Obecnie pozostało 21. Wspomniane dwie wieże powstały pomiędzy rokiem 1109 a 1119. Wyższa ma prawie 100 metrów wysokości i jest najwyższą krzywą wieżą we Włoszech. Druga, niższa ma 48 metrów wysokości. Wieże budowano jako manifest bogactwa. Budowano je w czasach tzw. walki o inwestyturę, czyli konfliktu pomiędzy papieżem a cesarzem o przywództwo w ówczesnym świecie chrześcijańskim. Były one swego rodzaju manifestem potęgi. W razie zagrożeń służyły zarówno do ataku jak i obrony. Wieże o cieńszych ścianach i większej ilości otworów okiennych służyły jajko domy mieszkalne. Część z nich rozpadła się, część wyburzono celowo. Z góry mogliśmy podziwiać piękną panoramę Bolonii i wszechobecne czerwone dachy.
To był wyczerpujący dzień, ale jak wiele zostało jeszcze do odkrycia?

Magdalena Marciniak


9.
Dnia 13 kwietnia o godzinie 8:15 wyruszyliśmy na wycieczkę do Wenecji. Podróż trwała około 2 godziny, lecz czas upłynął nam bardzo szybko. Po dodarciu na miejsce poszliśmy na plac św. Marka, gdzie spotkaliśmy się z przewodnikiem. Podczas zwiedzania mogliśmy przekonać się, że Wenecja jest bardzo urokliwym i pięknym miastem. Pani przewodnik opowiedziała nam o Bazylice św. Marka, którą mieliśmy okazję zwidzieć. Widzieliśmy również Pałac Dożów, który w przeszłości był siedzibą władz, sądem oraz więzieniem. Następnie zobaczyliśmy most westchnień. Zawdzięcza on swoja nazwę westchnieniom skazanych, którzy po raz ostatni mogli zobaczyć piękna lagunę. Na koniec pani przewodnik zaprowadziła nas do restauracji, w której zjedliśmy obiad. Po obiedzie mieliśmy czas wolny na zakup pamiątek i zrobienie zdjęć. Gdy skończyliśmy nasze zakupy udaliśmy się spacerem w stronę dworca kolejowego.


Katarzyna Misiak, Klaudia Filipczak, Aleksandra Reda, Patrycja Krawczyńska, Agnieszka Mucha


8. DRUGI TYDZIEŃ PRAKTYK ZAGRANICZNYCH
Drugi tydzień praktyk zawodowych we Włoszech uczniowie spędzili oczywiście na pracy w firmach oraz na dalszym zwiedzaniu najciekawszych zakątków Bolonii. Naszym wspólnym spacerom – w cudownym włoskim słońcu i wieczornym – nie było końca. Obejrzeliśmy stary Dwór Isolani w centrum miasta, plac Santo Stefano i znajdującą się na nim uroczą niewielką Bazylikę św. Stefana, która powstawała prawdopodobnie od IV wieku naszej ery. Sprawdzaliśmy, czy rzeczywiście działają słynne Mówiące Portyki na Piazza Maggiore. Oddaleni od siebie rozmówcy słyszą swoje słowa, jeśli szeptem wypowiadają je w kątach czterech prastarych portyków. Takie rozwiązanie znaleziono kiedyś dla tych, którzy chcieli porozumiewać się z trędowatymi. To rzeczywiście działa! Spacerowaliśmy po pełnych zieleni alejkach w parkach, których sporo w Bolonii.
Odwiedziłam także miejsca pracy naszych uczniów – Universo Interculturale oraz My Log s.r.l. Sobotę – ostatni dzień mego pobytu we Włoszech – mieliśmy bardzo intensywną. Od rana kupowaliśmy pamiątki na ogromnym targowisku w centrum miasta, następnie zjedliśmy wspólnie dwie pizze o średnicy 50 cm, a po południu wspinaliśmy się na Wzgórze San Luca, do którego prowadzi od starej bramy Saragossa 666 portyków, ciągnących się przez 3,5 km. Spacer, choć wymagający wysiłku, jest pełen wrażeń – w dole widać dachy Bolonii, a dookoła niewielkie zielone wzgórza apenińskie. Po drodze mija się ogromny boloński stadion. Znajdujące się na wzgórzu Sanktuarium Madonna di San Luca z XVIIIw. jest bardzo malownicze.
Jeszcze tylko wieczorny spacer po Starówce Bolonii i pakowanie walizki. W niedzielę wczesnym rankiem, gdy za oknem było jeszcze ciemno, poczułam zapach smażonej do jajecznicy cebulki – to nasi uczniowie przygotowywali wspaniałe śniadanie, którym pożegnali mnie na ziemi włoskiej.
Tak zakończył się mój pobyt w stolicy regionu Emilia Romagna. Przed południem wyleciałam z Bolonii samolotem do Wrocławia. Opiekę nad naszymi uczniami będzie przez kolejne dwa tygodnie sprawować p. Dyr. Magdalena Marciniak. Pobyt z praktykantami we Włoszech w ramach projektu „Europa szansą mojego rozwoju” wspominam z ogromną przyjemnością.


Katarzyna Pilc - Vinci


7. RELACJE Z MIEJSC PRACY
Podczas praktyk w Bolonii pracujemy w firmie „My Log”, która zajmuje się magazynowaniem, dystrybucją i spedycją. Do naszych obowiązków należy m.in.: znakowanie towarów oraz kompletacja zamówień. Atmosfera w pracy jest bardzo wesoła, a ludzie są tu pomocni i życzliwi.


Martyna Rosiak i Łukasz Wawrzyniak

W Bolonii pracujemy w hipermarkecie „CONAD”, który znajduje się w galerii handlowej „Via Larga”. Nasza praca polega na układaniu towarów, pilnowaniu porządku na regałach i rozkładaniu dostaw.


Julia Bartczak i Daniel Jaksik

Pracuję w firmie „My Log s.r.l. – Officine Ortopediche Rizzoli”. Na co dzień zajmuję się kompletowaniem zamówień, etykietowaniem towarów oraz sporządzaniem dokumentów magazynowych.


Patrycja Idziek


6. PIERWSZY TYDZIEŃ PRAKTYK ZAGRANICZNYCH
Na praktyki zagraniczne do Włoch przyjechałam z naszymi uczniami: Patrycją Krawczyńską, Katarzyną Misiak, Agnieszką Muchą, Aleksandrą Redą, Klaudią Filipczak (technik ekonomista) oraz z Martyną Rosiak, Julią Bartczak, Danielem Jaksikiem, Patrycją Idziek i Łukaszem Wawrzyniakiem (technik logistyk). Do Bolonii, stolicy regionu Emilia Romagna, dotarliśmy w niedzielę 17 marca – najpierw jechaliśmy busem do Wrocławia, a następnie lecieliśmy samolotem. W Bolonii przewieziono nas do miejsca zakwaterowania. Mieszkamy bardzo blisko Starego Miasta.
W pierwszym dniu po przyjeździe uczniowie zapoznawali się z pracodawcami, z zakresem obowiązków oraz ze stanowiskami pracy, poznawali firmy, w których przez miesiąc będą odbywać praktyki zawodowe. Wieczorem zaproszono nas na kolację powitalną, serwując nam aperitivo na słynnej studenckiej ulicy via Zamboni w centrum miasta.
Zaczęliśmy nasze wędrówki po prastarej Bolonii. Symbolem miasta są Dwie Wieże (na szczyt tej wyższej prowadzi 498 schodów). Kiedyś Bolonia nazywana była Miastem Wież – w średniowieczu było ich aż 180! Tuż obok jest ogromny Rynek – Piazza Maggiore z Bazyliką Św. Petroniusza (tylko 5 kościołów w Europie przewyższa wielkością tę budowlę), Pałacem del Podesta – siedzibą władzy świeckiej z XIII w. oraz z Ratuszem. Niedaleko znajduje się Piazza Nettuno ze słynną XVI-wieczną fontanną z brązu przedstawiającą mitologicznego króla mórz. Tu zwiedziliśmy ogromną bibliotekę Salaborsa. Na uwagę zasługuje słynna via Zamboni – tętniąca życiem dzielnica studencka najstarszego na świecie Uniwersytetu. W głównej Bibliotece Uniwersyteckiej znajduje się 800 tys. książek. Turyści zwiedzają tu też Teatr Anatomiczny – salę, w której kiedyś odbywały się sekcje zwłok. Chodniki Bolonii stanowią portyki (piękne kryte pasaże). W samym centrum miasta, otoczonego dziesięcioma bramami, liczą aż 38 kilometrów.
W sobotę, 23 marca, uczniowie zostali zaproszeni do gry miejskiej – w ciągu 2 godzin musieli wykonać zadania związane z najciekawszymi miejscami w Bolonii, porozmawiać z jej mieszkańcami oraz z turystami, a także zrobić dokumentację swej wędrówki i konwersacji z przechodniami. Dzięki tej grze odkryli wiele tajemnic miasta i jego ciekawych zakamarków, takich jak Mówiące Portyki czy legendarne Okienko, przez które można zobaczyć ostatni kanał boloński (kiedyś Bolonia, osadzona na licznych kanałach, była określana mianem „drugiej Wenecji”). W sobotę również wspólnie udaliśmy się na tradycyjną pizzę z pieca opalanego drewnem.
W niedzielę zaś wraz z grupą z Lubina wybraliśmy się na całodniową wycieczkę, by poznać stolicę Toskanii – Florencję. Urzekła nas ona swoją architekturą, historią, atmosferą. W samym sercu miasta, w jednej z licznych trattorii, zjedliśmy pyszny obiad – lasagna, mięso z dodatkiem warzyw oraz lody. Następnie wraz z przewodnikiem zwiedzaliśmy prastarą Florencję. Potem był czas na zakup pamiątek oraz pójście na plac Michała Anioła na wzgórzu, z którego rozciąga się piękny widok na całe miasto.
Uczniowie na co dzień wykonują swoją pracę. Są zadowoleni z praktyk, z powierzonych im obowiązków. Przy okazji, oprócz kompetencji zawodowych, organizacyjnych i społecznych, nabywają nowe umiejętności językowe - uczą się j. angielskiego i włoskiego.
Katarzyna Pilc - Vinci


5. WYCIECZKA DO FLORENCJI – STOLICY TOSKANII
W niedzielę, 24 marca, wczesnym rankiem wyruszyliśmy do Florencji, żądni przygód. Pogoda nam sprzyjała. Przez całą drogę podziwialiśmy piękne górskie widoki. Około godz. 10.00 dotarliśmy do Florencji. Udaliśmy się na pyszny obiad w trattorii w samym sercu miasta, gdzie mogliśmy spróbować m.in. prawdziwej włoskiej lasagni. Najedzeni wyruszyliśmy z panią przewodnik ulicami miasta, by podziwiać piękno tamtejszej architektury. W trakcie wędrówki zobaczyliśmy m.in. rzeźbę Michała Anioła „Dawid”, słynny Most Złotników oraz bazylikę Santa Maria del Fiore. We Florencji miło spaceruje się wzdłuż rzeki Arno. Przy okazji można spróbować najlepszych lodów w mieście. Wycieczkę zakończyliśmy kupnem pamiątek oraz zrobieniem kilku zdjęć. Ku naszemu zaskoczeniu, natrafiliśmy w centrum miasta na paradę, która przybliżyła nam średniowieczne stroje rycerskie. Szczęśliwi, a zarazem bardzo zmęczeni, wróciliśmy do domu.

Martyna Rosiak, Julia Bartczak, Patrycja Idziek


4. GRA MIEJSKA W CENTRUM BOLONII
W sobotę 23 marca o godz. 11.00 spotkaliśmy się na Piazza del Nettuno (Placu Neptuna), gdzie rozpoczęliśmy grę miejską.
Czekała tam na nas p. Milena, która dała nam listę zadań oraz mapę miasta. Naszym celem było między innymi sfotografować wybrane miejsca, rozmawiać z mieszkańcami Bolonii oraz obcokrajowcami.
Dzięki temu mogliśmy poznać bliżej miasto i jego historię.

Daniel Jaksik i Łukasz Wawrzyniak


3. „BUSZUJEMY” PO BOLONII…
Bolonia to jedno z najstarszych miast na świecie, pełne tajemnic, ciekawostek, tętniące życiem. Jest to ogromny ośrodek uniwersytecki.
Podczas naszych wędrówek natknęliśmy się na budynek pierwszej siedziby Akademii Literatury Polskiej i Słowiańskiej im. Adama Mickiewicza. Zwiedzamy różne zakątki stolicy regionu Emilia Romagna. Szczególnie urzekła nas Starówka – ze swoim Placem Neptuna, bazyliką św. Petroniusza i, oczywiście, symbolem miasta – Dwiema Wieżami.


2. BOLONIA KULINARNIE…
Bolonia nazywana jest „Grassa”, czyli „tłusta”, z racji swej ciężkiej, ale przepysznej kuchni. Kosztujemy, degustujemy, zajadamy się przysmakami regionalnymi.
W drugim dniu naszego pobytu zjedliśmy wspólny obiad przygotowany przez logistyków – oczywiście „spaghetti w sosie bolognese”.



Tego samego dnia wieczorem zaproszono nas na kolację powitalną do uroczego lokalu w dzielnicy studenckiej najstarszego na świecie Uniwersytetu, na słynnej via Zamboni. W weekend próbowaliśmy pizzy z tradycyjnego pieca opalanego drewnem. Codziennie zwiedzamy Bolonię kulinarnie i poznajemy jej smaki…


1. DOTARLIŚMY DO BOLONII!!!
17 marca 2019 r. spotkaliśmy się wczesnym rankiem na parkingu obok Lidla, aby pożegnać się przed wylotem z bliskimi. W szyscy byliśmy podekscytowani czekającą nas podróżą. Około godz. 10.00 dotarliśmy na lotnisko we Wrocławiu. Do Włoch wylecieliśmy o 13.45. Lot był bardzo przyjemny. Widoki z okna samolotu nas zachwyciły. Po przylocie busem dotarliśmy do miejsca zakwaterowania. Dzień podsumowaliśmy pierwszą wspólną kolacją. Rozpoczynamy zagraniczne praktyki zawodowe!


.